„Metro 2033″ – Dmitry Glukhovsky

 photo SDC10006_zpsphcdzamn.jpg

17/2016

Tytuł oryginalny:„Metro 2033”
Wydawnictwo: Insignis
Cykl: Metro 2033 (tom 1.)
Kategoria: fantastyka/fantasy/science fiction
Liczba stron: 592
Cena okładkowa: 39,99 zł

Kolejny raz mogę zdenerwować hejterów niecierpiących nowych recenzji „starych” publikacji :D. No właśnie, póki pamiętam, to mam jedno zdanie wyjaśnienia: wiem, że niektórych kole w oczy słowo „recenzja”, według mnie jest to po prostu opinia, w której zawieram swoje wrażenia po przeczytanej książce. Recenzja- brzmi dumnie, jednak niektórym radzę się tak nie spinać i przestać mylić bloggerów z krytykami literackimi (mówię tu o sobie). Pamiętajcie: ja używam wyrażeń „recenzja” i „opinia” wymiennie.

Przechodząc do tematu właściwego. O czym „Metro” jest, każdy widzi i wie. Wydane w kilku wersjach. Zwłaszcza podobała mi się limitowana wersja w twardej oprawie, dostępna była jakiś czas temu w empiku, jednak 50 zł za każdą część było to trochę za dużo na moją kieszeń.

Jeżeli jestem przy wydaniu. Kupiłam to z 2015 roku, jak wyżej na obrazku i muszę przyznać, że jest to chyba najlepiej wydana książka w miękkiej okładce, jaką kiedykolwiek miałam w rękach. Ma to dla mnie ogromne znaczenie, ponieważ daje to +1000 do komfortu czytania. Giętka oprawa ( z tych „gumowanych” jak to nazywam), grzbiet nie łamie się i nie wygina, nawet podczas otwierania książki „na oścież” . Kiedy kładłam się na łóżku, mogłam swobodnie ją położyć i nawet troszeczkę się nie zamykała. Uwaga: POSIADA ILUSTRACJE. Świetne i klimatyczne. Co też trzeba zauważyć, sama książka jest po prostu duża. Widać, że wydawnicwo nie szczędziło na papierze i wartością wyższą był komfort czytelnika, a nie zaoszczędzenie złotówki na egzemplarzu.

Na końcu posiada ilustrację, która mnie po prostu powaliła pomysłem. Znajdziemy na niej samego Dmitryja z…Artemem i głównym bohaterem jego nowej powieści „Futu.re”, przy tym jest to obrazek tak realistyczny i fantastyczny zarazem, że mogę powiedzieć tylko : sztos i miazga.

Przejdę wreszcie do samej treści, przepraszam, że tyle się nagdakałam o wydaniu, ale się w nim po prostu zakochałam (żeby nie było, nie dostałam wcale tej książki od wydawnictwa, kupiłam za własne pieniądze, więc proszę nie posądzać o przejście na ciemną stronę mocy )! :D

Nie będę przytaczać opisu fabuły, tylko przejdę do moich wrażeń. Przede wszystkim, widać, że pisał to autor z Rosji. Od razu i na pierwszy rzut oka. Mają coś w swoim stylu tak charakterystycznego, że w mig można ich rozpoznać. Ciężko jednak mi powiedzieć co to jest, być może przez te bardzo rozbudowane i zagmatwane często zdania, nie wiem. W każdym razie „Metro 2033” to książka dziwna, ale i wspaniała. Głównie chodzi mi to, że pomimo stworzenia interesującej historii i przedstawienia Artema na pierwszym planie, to i tak najbardziej cała powieść skupia się na świecie przedstawionym. Człowiek ma takie odczucie, jakby ta właściwa akcja była tylko tłem dla przedstawienia postapokaliptycznej wizji świata, która niewątpliwie jest celem tej powieści. Tutaj jednak mamy do czynienia z powieścią mądrze napisaną i bardzo przemyślaną, choć powiem szczerze, oczekiwałam czegoś więcej. Myślałam, że będzie to bardziej krwawa wizja (wiem wiem, degenerat ze mnie) i zdecydowanie mnie fantastyczna. Czasami zalatywało mi to baśnią, mimo wszystko można do tego stylu się przyzwyczaić.

Smutna jest wizja Glukhovskiego. Ludzie mierzący się w ciągłych wojnach w końcu zabijają to, dla czego walczyli. Ziemia ma ich dosyć, atakuje ich promieniowaniem, które sami stworzyli, a dobitki chować się muszą pod ziemią, jak robactwo. Nie można nie zauważyć jak wielkim atakiem na system polityczny Rosji jest dzieło Dmitryja. Myślę, że można nazwać to współczesną wersją „Folwarku zwierzęcego”, tylko trochę inaczej przedstawionego. Oddaję honor autorowi, bo zrobił to po mistrzowsku i nawet mnie atakują setki myśli na ten temat. Czy w końcu konkurowanie Rosji z USA w tym, kto ma większą, lepszą i bardziej rozwiniętą technologicznie armię nie odbije się w końcu na nas wszystkich? Nie ma się co oszukiwać oczywiście, że tylko te dwie światowe potęgi przyczynią się do zagłady ludzkości, która i tak w końcu kiedyś nastąpi.

Wracając jednak do metra. Sieć tuneli, którą niegdyś pociągiem można było przebyć w godzinę ulega rozłamowi. Mimo, że to właśnie kłótnie i wojny doprowadziły do wybicia prawie całej ludzkości, to mieszkańcy metra nie trzymają się w kupie, nie pomagają sobie nawzajem, o nie. Tutaj walczy się o swoje przetrwanie, a walutą stają się naboje. Herbata? Ot trzy kulki. Płacisz za herbatę, a tak naprawdę zabijasz trójkę ludzi. Znajdujesz coś w promocji? Brawo dla Ciebie, oszczędziłeś kilka istnień.

Czytając tę powieść wchodzimy do świata czarnego jak noc, gdzie blask białej żarówki jest luksusem, podczas gdy zwykle przebywasz w czerwonawym świetle lamp awaryjnych.

Mamy również do czynienia z niezwykle skomplikowanym bohaterem, który z pozoru wydaje się chłopakiem prostolinijnym, wciąż marzącym o życiu na powierzchni. Jego życie zmienia się wraz z przyjęciem misji od Myśliwego, od której zależy życie wszystkich mieszkańców metra. Jednak czy na pewno znalezienie bazy rakietowej jest ich wybawieniem? Kiedy Artem pojmuje prawdziwy sens swojej misji, nadanej mu wiele lat wcześniej jest już za późno…Na co? Nie powiem ;).

Sięgając po tę pozycję myślałam, że będzie to coś lekkiego, na wieczór jeden lub dwa, podczas gdy czytałam ją ponad dwa tygodnie. Co chwila coś musiałam przemyśleć, a nieraz po prostu od niej odpocząć. Muszę przyznać, że autor korzystając  ze swojej szalonej wyobraźni stworzył piekielnie dobrą fabułę, ale i przesłanie głębokie jak dziura ozonowa. Skłania do licznych refleksji i uważam, że każdemu przydałaby się lektura takiej książki.

Tym razem nie podejmę się oceny. Nie umiem po prostu i myślę także, że nie powinnam tego robić. Mimo wszystko- polecam. Na pewno sięgnę po dwie następne części, ponieważ „po pierwsze primo”: to naprawdę dobra powieść, a „po drugie primo”- już dawno je kupiłam :D.

Ogólna ocena: ?….

13 Komentarze

  1. Wow wspaniała recenzja! A raczej opinia. Ja bardzo lubię tą książkę. Czytałam ją chyba rok temu. Ja właśnie mam w tej wersji okładkowej z tunelem i to właśnie ją najbardziej kocham. Fakt książkę się bardzo przyjemnie czyta, bo się nie zamyka i jest komfort czytania.
    Uwielbiam głównego bohatera. Ogólnie byłam bardzo zaskoczona jak się ta książka skończyła. Niezwykła wizja przyszłości. Jeszcze się nie przełamałam by przeczytać 3 część, ale muszę to nadrobić.
    Polecam ci bardzo ,,Fu.ture” tego autora, bardzo chwalona książka, a mi się strasznie podobała. :D
    Lost in books

  2. O tej książce nie da się nie słyszeć. Sam pomysł bardzo mnie intryguje, ale wiele osób mówi, że łatwa pozycja to nie będzie. Przyznam, że trochę obawiam się nudy..:) Ale myślę że mimo to warto

    Pozdrawiam Iza
    Niech książki będą z Tobą

  3. Dawno już nie czytałem powieści rosyjskiego pisarza a pamiętam, że dawniej zdarzało się to często. Opinia zachęcająca, nie zdradzająca całej fabuły. Może się skuszę

  4. A ja lubię recenzje „staroci”, bo często są to już książki, które przeczytałam i mogę sobie porównać zdanie recenzenta z moim. O „Metrze” masz o wiele lepszą opinię ode mnie. Mi bardzo nie podobało się przedstawienie ocaleńców jako zgrai wściekłych psów, które rzucają się sobie do gardła, bo ktoś ośmielił się mieć inne poglądy, Ale to chyba już taka specyfika Rosjan, dla nich muszą być zawsze jacyś my i oni, jacyś wrogowie. A jak ich nie mają, to sami sobie tworzą.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.