„Pani Noc” – Cassandra Clare

Mroczne-intrygi-1-Pani-Noc-PL-L.jpg14/2016

Tytuł oryginalny:„Lady Midnight”
Wydawnictwo: MAG
Cykl: Mroczne intrygi (tom 1.)
Kategoria: fantastyka/fantasy/science fiction
Liczba stron: 826
Cena okładkowa: 49,00 zł

Nastał czas na recenzję wydanej 30 marca tego roku powieść fantasy „Pani Noc”, uwielbianej na całym świecie Cassandry Clare. Przyznam, że to moja pierwsza styczność z tą autorką, nie licząć pięćdziesięciu stron pierwszej części cyklu „Dary Anioła”, przerwanej z powodu dostawy kolejnych książek, które „musiałam” zacząć od razu :D

Książki tej nie kupiłam, ale dostałam na urodziny od mojej najlepszej koleżanki (trochę wazelinki Aneto, gdybyś czytała ;)), za co dziękuję, tym bardziej, że pokochałam tę pozycję. W każdym razie prezent bardzo udany, no troszeczkę może podpowiedziałam, co chcę, ale nieważne :D

Co skłoniło mnie do „zażyczenia” sobie tej książki (HA HA, chociaż raz nie kupiłam sama)? Głupio się przyznać, ale…okładka. Jest przepiękna. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Ciężko oderwać wzrok, ponieważ cały projekt jest niesamowicie dopracowany, intensywność tych barw i jednoczesna głębia, osiagnięta za pomocą gry świateł po prostu wymiata. W zasadzie dopiero w połowie książki zorientowałam się, że jest to główna bohaterka, jednak gdyby nie miecz, wątpie czy w ogóle bym na to wpadła xD. No cóż, ostatnio nie jestem zbyt spostrzegawcza. Tytuł widać wyraźnie, jednak nie napada na nas już z odległości trzech metrów, nawet nazwisko autorki wypisane bądź co bądź odznaczającą się barwą wcale nie przeszkadza, a wręcz podkreśla klimat owego dzieła (bo inaczej ciężko to nazwać) w tle, ze względu na wybór genialnej czcionki. Dobra, wystarczy o tej okładce, sami widzicie, że oszalałam na jej punkcie. Może jeszcze jedno zdanie na temat wydania książki- jest trochę zbyt hmm..”rozlazłe”? Chodzi mi o to, że trochę się rozjeżdża w trakcie czytania i cały czas musiałam uważać, żeby nie złamać grzbietu tej ośmiuset stronicowej kostce brukowej, ale gdyby nie ten szczegół czytałoby się bardzo wygodnie. Jest może jeden jeszcze minus: cena, okładkowa wynosi 49 zł, trochę boli…

Sam tytuł również jest świetny, chociaż angielski „Lady Midnight” powala mnie jeszcze bardziej, a w książce czasem odmiana polskiego „Pani Noc” lekko kulała.

Wreszcie przechodząc do meritum. Główną bohaterką jest Emma Castairs, Nocna Łowczyni, tutaj ma już (?) 17 lat i jej głównym celem jest znalezienie zabójcy jej rodziców. Uznaje się, że sprawcą ich śmierci jest Sebastian Morgernstern (za cholerę nie wiem, czy dobrze to napisałam), ale ona w to nie wierzy i poszukuje prawdziwego mordercy (wiem, że z punktu widzenia prawa karnego, morderstwo nie jest właściwą nazwą, ale dla celów tej recenzji przyjmijmy, że jest ok) na własną rękę. No i oczywiście towarzyszymy jej podczas wszystkich przygód. Nie jest jednak prosto i zostaje wtajemniczona w zagadkę kilku morderstw, którą musi rozwiązać, a wtedy brat jej parabatai wróci do swojej rodziny już na zawsze, jeżeli będzie chciał oczywiście. Problem tkwi jednak w tym, że cała akcja jest niezgodna z prawem i Clave (coś na kształt rządu) nie może się o tym dowiedzieć. Tak zaczyna się niezły cyrk. A propo parabatai w świecie Nocnych Łowców, jest to osoba najbliżej związana z drugą, za pomocą specjalnej przysięgi i zaklęcia, dzięki temu tych dwóch Nefilim są o wiele silniejsi i potrafią dokonać rzeczy, których w normalnych okolicznościach w pojedynkę by nie dokonali.

Przez pierwsze pięćdziesiąt stron trochę się nudziłam i musiałam się zmuszać, żeby brnąć dalej. Jednak później ciężko było mi się oderwać od lektury. Dosłownie wniknęłam w świat Nocnych Łowców, Przyziemnych, Podziemnych, fearie, wampirów (spokojnie, było jedynie kilka wzmianek na ich temat), czarowników, mieszanców i Bóg wie jeszcze czego. Na początku czułam lekkie zmieszanie, bo ciężko było mi się zorientować kto jest kim, co jak działa i te wszystkie nazwy…parabatai, Nefilim, fearie, Clave, jednak z czasem było dużo lepiej i wiedziałam kto do czego należy i kto kim rządzi. Zazwyczaj nie czytam tak rozbudowanych fantasy, ale tę powieść po prostu pokochałam.

Oczywiście znajdziemy tu także wątek sercowy. Emma ma problem, ponieważ Julian, jej parabatai zaczyna być dla niej kimś więcej, tylko kim? Nie może jednak ujawnić swych uczuć, ani pozwolić im się rozwijać, ponieważ miłość w sensie eros między parabatai jest zabroniona i surowo karana przez władze.

Trzeba przyznać, że może wątek detektywistyczny nie jest tu jakimś mistrzostwem, ale od tego typu literatury raczej się tego nie oczekuje.

Za to możemy porzucić wszystkie ograniczenia i puścić wodze fantazji, ponieważ powieść ma tyle wątków a świat jest tak rozbudowany, że sami możemy sobie dopowiadać wiele rzeczy. Możemy razem z Markiem ruszyć na Dzikie Polowanie, mknąć pod niebem na wierzchowcu i wreszcie poczuć się wolnymi. Możemy tu poznać niczym niezmącone uczucie, które nie zna żadnych barier, ani społecznych, ani nawet płciowych. Świetnym wątkiem była miłość dwójki bohaterów, którzy byli…mężczyznami. Powaliło mnie podejście innych postaci do ich uczucia. Nieważne były konwenanse, nieważne zwyczajne, ważne było tylko to, że ta dwójka dzięki sobie przetrwała, że dzięki tej miłości mieli powód by żyć i przetrwać wszystkie chłosty i poniżenia. Motyw ujęty w tak genialny sposób, że czytelnik zastanawia się, dlaczego tak nie jest w realnym świecie i zostaje przekonany, że to nieważne, jacy ludzie się darzą jakimś uczuciem tylko jak bardzo. To mnie naprawdę wgniotło w fotel, ponieważ jest to pisane tak, jakby to było czymś najnormalniejszym na świecie i naprawdę owacje dla Pani Cassandry Clare zdecydowanie się należą.

Jak już wspomniałam świat tu przedstawiony jest naprawdę potężny i praktycznie nie ma granic, więc ciężko mi opisać wszystkie wątki przedstawione w tej powieści. Jedno co mi się nie podobało, że w zasadzie gdzieś w połowie książki dopiero się dowiedziałam czym właściwie ci Nocni Łowcy się zajmują, zapewne dla kogoś, kto czytał już poprzednie książki tej autorki nie byłoby nic niejasnego, tak dla mnie było to wielką zagadką. Myślę jednak, że na tym minusy tej pozycji się kończą.

Muszę przyznać, że koniec (otwarty, więc spokojnie) bardzo mnie zirytował. Pod tym względem, że jakieś ostatnie pięć stron zaoferowało nam nowy wątek, który mnie tak zaciekawił, że aż się zagotowałam, gdy za dosłownie dwie, trzy kartki skończyła mi się książka…Teraz będę znosić przysłowiowe „jajko” w oczekiwaniu na następną część. CASSANDRO CLARE! Jeśli to czytasz, wiedz: nienawidzę Cię i kocham Cię za to zakończenie. W każdym razie po drugi tom na milion procent sięgnę.

Ogólna ocena: 9,5/10.

11 Komentarze

  1. Zdecydowanie musisz przeczytać poprzednie serie czyli: Dary Aniołów, oraz prequel Mechaniczne Maszyny. Obie wyjaśniają wiele spraw zawartych w Pani Nocy, Dary Aniołów opisują czym są Nocni Łowcy, jak wyglądało starcie z Sebastianem, kim są Clary i Jace oraz kto przeżył Mroczną Wojnę. Mechaniczne Maszyny z kolei rozjaśnią Ci losy Jema i Tessy.

    Zapraszam także do siebie na recenzję tej książki. Niestety poprzednie tomy czytałam dawno temu, więc recenzji brak, ale myślę, że kiedy przeczytam jej jeszcze raz i coś tam naskrobię :)

    Pozdrawiam,
    http://www.kate-with-books.blogspot.com

    • Oooo dziękuję bardzo za podpowiedź, muszę się wziąć za przerwane „Miasto kości”… Bardzo się cieszę, że autorka, która skradła mi serducho trzyma poziom :D

    • Bardzo się cieszę, koniecznie przeczytaj, ja mam doła, że już się skończyła i to tak niespodziewanie… :(

      • Odpowiadając na Twój komentarz na moim blogu, to powiem Ci, że chociaż przeczytałam trzy części to czuję ten sam smutek, który i Ty czujesz… zbyt szybko się skończyła. Wiesz, mi może się podobać, a Ty powiesz „kompletna klapa”. A, że upolowałaś za 15 zł, to szczęście <3

    • Dziękuję, starałam się, żeby ta opinia była składna, ponieważ wcześniejsze były trochę chaotyczne ;/
      Przeczytaj koniecznie!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.