„Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”- Stieg Larsson

mezczyzni-ktorzy-nienawidza-kobiet-b-iext2908310.jpg13/2016

Tytuł oryginalny:”Män som hatar kvinnor”
(O Boże, jak to wymówić w ogóle)
Wydawnictwo: Czarna Owca
Cykl: Millenium (tom 1.)
Kategoria: sensacja/kryminał
Liczba stron: 640
Cena okładkowa: 39,90 zł

No nareszcie napiszę tę recenzję. Tak dużo czasu już minęło od przeczytania przeze mnie tej książki. Zaczęłam ją już pod koniec marca i tak leży od miesiąca i czeka na moją opinię.

Muszę przyznać, że to jeden z lepszych kryminałów, jakie czytałam. Świetny styl i po prostu genialnie ułożona akcja. Wszystko przemyślane, żadnych przypadków, od początku do końca widać kolosalną pracę nad utworzeniem tej powieści. Jednak może z lekka nakreślę o czym w ogóle jest ta książka

No więc główny bohater Mikael Blomkvist (kocham skandynawów za te ich nazwy własne, chociaż o dziwo w tej powieści nie dręczyły mnie aż tak bardzo) jest dziennikarzem, obsmarowuje w swojej gazecie wielką szyche, lecz nie ma na nic dowodów, tak więc zostaje skazany za zniesławienie i wisi nad nim wyrok trzech miesięcy pozbawienia wolności. W międzyczasie dostaje propozycję pracy u mega potężnego finansisty Henrika Vangera aby spisał kronikę jego rodziny. Jest to jedynie pretekst, ponieważ głównym zadaniem Mikaela staje się zbadanie tajemniczego zniknięcia jedynej osoby, którą sędziwy Vanger kochał i uwielbiał nad życie. Jest jeden problem, dziewczyna ta zniknęła kilkanaście lat wcześniej i zrobiono już chyba wszystko, by ją odnaleźć. Na drodze dziennikarza staje dodatkowy problem. Lisbeth Salander, z wyglądu ekstremalnie wytatuowana 12-latka, która wręcz emanuje swoją aspołecznością. Okazuje się jednak wybitną researcherką i na pewno może pomóc w rozwiązaniu tej zagadki.

To w tych kilku słowach mogę „zapowiedzieć” w niejaki sposób tę powieść. Myślę jednak, że praktycznie każdy powinien ją przeczytać. Muszę przyznać, że pierwsze jakieś 80 stron ciągnęły się jak flaki z olejem i kilka razy miałam ochotę wyrzucić ją przez okno, ale mówię, kurde, droga była i kupiłam całą trylogię- przemęczę się. To była jedna z lepszych podjętych decyzji przeze mnie w ostatnim czasie.

Bardzo polubiłam Lisbeth, aspołeczną, asocjalną młodą kobietę (nie, nie ma 12 lat) z mocnym charakterem, która nie żali się nad każdą głupotą tylko wytrwale brnie do celu. Kobietę, która zemstę ceni ponad wszelkie odruchy. Zaczeka, ułoży plan i ktoś, kto ją zranił nigdy już tego nie zrobi. Jest naprawdę świetna. Jest również naprawdę „dziwna”, nie mogę inaczej tego ująć. Jej specyficzne zachowanie ją samą chyba zaskakuje. Mimo wszystkich przeciwności i problemów, jakie niesie jej życie staje się babą z jajami i geniuszem w swoim fachu. Osoby lubujące się w nowinkach technicznych również na pewno ją polubią J.

Główny bohater jest postacią trochę mniej (na szczęście) skomplikowaną. Jednak jego związek z Eriką był w ogóle z kosmosu. Mężatka wciąż pędząca od jednego faceta- męża, do drugiego-kochanka i żaden nie ma nic przeciwko. Leży to trochę poza granicą mojej wyobraźni, jako że sama mam faceta i nie mogę i nie mam najmniejszego zamiaru sobie tego wyobrażać w jakiejkolwiek kombinacji. Mimo to bohater dość sympatyczny i błyskotliwy (choć nie tak samo jak sama Lisbeth).

Konstrukcja całej intrygi i tajemniczej historii jest strzałem w dziesiątkę. Kilka razy typowałam już najróżniejsze rozwiązania, niestety (chociaż w zasadzie jest to plusem) nie zgadłam. Miałam jednak rację co do jednego z bohaterów, że jest niezłym ch…chochlikiem był no, i to taki mój mały sukces :D.

Jak to oczywiście mają w naturze skandynawowie, wprowadzają nas w kulturę zupełnie innego kraju, kultury, czytając ich dzieła można się czuć tak, jakby się było w innym świecie. Nie wiem czy robią to specjalnie, czy rzeczywiście to taki trochę „inny świat”.

Generalnie polecam książkę, pod rekomendacją podpisuję się rękami, nogami, głową i czym tam się jeszcze da. Ogólna ocena w swoim gatunku: 9/10 (ze względu na kilka zbyt rozwlekłych opisów).

14 Komentarze

  1. Wczoraj udało mi się całą trylogię zdobyć na wymianie książkowej :) Na razie książki leżą u babci, bo jak znam życie szybciej przeczyta ode mnie :P A ona lubi kryminały :) Myślę, że przypadnie jej do gustu :) Na razie czyta Puzyńską :)

    • Ooo już lubię Twoją babcię! <3
      Jeszcze nigdy nie wymieniałam się z nikim książkami…Może już czas najwyższy?

  2. Zazdroszczę samozaparcia, bo ja niestety nie byłam w stanie przebrnąć przez powieści Larssona :D Z Millenium przeczytałam tylko ostatnią część, tę napisaną przez innego autora :)

    • Trzeba im przyznać, że są bardzo długie i początki rzeczywiście mogą zniechęcić ;/ Jednak warto się zaprzeć, bo później upór zostaje sowicie wynagrodzony :D

  3. O tej książce już kiedyś słyszałam, właśnie dzięki recenzji. Autorka tamtego postu również wychwalała tę książkę. Ja na razie się wstrzymam, bo przydługawe opisy mnie szybko nużą, a poza tym w ostatnim czasie potrzebuje czegoś lekkiego.
    http://wielopasja.blogspot.com/

    • Ja ostatnio też jakoś nie mam ochoty na długaśne powieści, właśnie po pozycji Stiega Larssona, mam nadzieję, że szybko mi przejdzie :D Ja często na tzw. odmóżdżenie stosuję typowe młodzieżówki :D

  4. Aż tak grube cegły okropnie mnie przerażają, zwykle nie chce mi się czekać, aż akcja się rozwinie ;/

    • Czasem mam podobnie, zwykle z powieściami Kinga ;< Ale to świetne uczucie mieć takie cegiełki na półce :D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.