WYNIKI KONKURSU!

WYNIKI KONKURSU!!!

Przypominam, że do wygrania była książka „Niebezpieczne kłamstwa”.

Dziękuję bardzo, za wszystkie zgłoszenia i wszystko odpowiedzi, były naprawdę wspaniałe!
Wybór był trudny (dobra gadam jak na wyborach Miss), ale ostatecznie książka wędruje do:

Natalii o mailu: fa*******@gmail.com !
(specjalnie nie podaję tu całego adresu, żeby nie naruszyć ochrony danych osobowych).

Natalio, dziękuję za piękną wypowiedź i gratuluję wspaniałego hobby :) Powędrował do Ciebie mail z prośbą o podanie adresu, więc jak najprędzej sprawdź skrzynkę pocztową :)

Wszystkim, którym się nie udało życzę powodzenia w przyszłym konkursach i może w ten sposób was pocieszę: też nigdy nie wygrałam żadnej książki, więc może jeszcze nas czas nie nadszedł ;).

niebezpieczne-klamstwa-b-iext33001895Stella to nie jest moje prawdziwe imię.
Thunder Basin w Nebrasce nie jest moim prawdziwym domem. Po tym jak byłam świadkiem groźnego przestępstwa, zostałam objęta programem ochrony świadków i wysłana do spokojnego miasteczka na końcu świata. Moje życie rozpadło się na milion kawałków. Nie potrafię się tu odnaleźć. Miałam rozpocząć ostatni rok liceum. Miałam być z chłopakiem, którego kocham, ale zostaliśmy rozdzieleni. Teraz w moim życiu pojawił się ktoś inny – czy mogę mu zaufać? Coraz trudniej jest mi ukrywać uczucia. Coraz trudniej jest też kłamać…
Im bardziej czuję się bezpieczna, tym większe grozi mi niebezpieczeństwo.

Ps. Edytowany został poprzedni post, z tego względu, że nie chciałam żeby na blogu zrobił się zbędny burdel, a jestem skromną studentką a nie alfonsem, żeby móc to potem ogarnąć ;)

Pozdrawiam!

26 Komentarze

  1. Jaki miałabym problem?
    To zależy czy bym pamiętała o tamtym życiu. Ale najtrudniejsze chyba by było wczucie się w to, że mam nową osobowość i już nie jestem tą samą osobą. Po za tym byłoby też trudno mi odnaleźć się na nowo w otoczeniu.

  2. Jaki bym miała problem?
    Chyba najbardziej z dopasowaniem się. Trochę trudno było by mi udawać kogoś kim nie jestem. Pewnie też dla mnie dużym problemem byłoby to, że w każdej chwili mogłabym się pomylić i przedstawiła bym się złym nazwiskiem. Ale byłaby wtopa! :D

    • Oooo, dziękuję za podpowiedź! :D Czytałam jakiś czas temu już „Giń”- świetna książka :D

  3. Hm… moim problemem jest to, że zawsze za dużo mówię. Chociaż myślę o tym, żeby się przysłowiowo „nie wypalać”, to jednak to robię. Nie jestem cierpliwa, nie jestem spokojna… zawsze jestem czujna i skoncentrowana, zawsze uważam, że inni wiedzą o czym w danej chwili myślę. To jest trudne zadanie, aby dostać nową tożsamość i rolę i wejść w nią bez żadnego „zająknięcia”, przecież w prawdziwym życiu mamy wiele potknięć, więc w takim „zbudowanym” życiu jest o wiele większa możliwość, aby coś poszło nie tak. Tym bardziej, gdy- tak jak w moim przypadku- bardzo się koncentrujemy popełniamy o wiele więcej gaf i wpadek. Ciężko jest być wyluzowanym i spokojnym… chociaż może, niektórym by się to udało :)

  4. najwiekszy problem mialabym z reagowaniem na swoje nowe imię, mysle ze reagowalabym i odracałabym się gdyby ktos wołał mnie moim prawdziwym imieniem.

  5. Moim problemem mogłoby być tylko za mało czasu. To jak z pytanie „gdybyś mogła cofnąć czas…” Wszystko zrobiłabym inaczej. Nie brakowałoby mi miejsca bo nie przywiązuję się do miejsc. Problem mogłabym mieć z brakiem odwagi. Jestem zbyt zamknięta w sobie żeby poznać nowych ludzi, rozmawiać. W starym życiu już to wszystko wypracowałam w nowym musiałabym zacząć od nowa. Więc mój brak odwagi problemem a skutkiem…samotność.

  6. Gdybym dostałam nową tożsamość, to raczej bym się cieszyła niż smuciła, pewnie bym zaczęłam życie od nowa. Ale na pewno problemem byłoby zaprzestanie pasji off-roadowej, której światek jest bardzo mały i wszyscy się znają. brakowałoby mi moich psiaków, które chwilo są moimi dziećmi. Ciężko stwierdzić, z jakimi problemami bym się zetknęła w nowym życiu. Gdybym zamieszkała w mieście, to tęskniłabym za wsią, Gdybym musiała przeprowadzić się do Islandii to chyba umarłabym z zimna. Wiem, że za niektórymi rzeczami i osobami bardzo bym tęskniła, ale wiem też, że cieszyłabym się z pozostawienia za sobą wszystkich dotychczasowych problemów…

  7. Jestem bardzo sentymentalna i melancholijna a rodzina jest dla mnie najważniejsza. Ogromny problem bym miała z zachowaniem tajemnicy oraz zakazem zbliżania się do starych znajomych czy rodziny… Nie umiałabym tak żyć..wszak rodzina jest najważniejsza :)

  8. Moim największym problemem byłaby na pewno samotność, przynajmniej na początku. Mam swoje pasje, którymi się na co dzień zajmuję, ale ciężko byłoby mi zostawić rodzinę, przyjaciół, znajomych, bez możliwości kontaktu z nimi. Na większość z tych relacji pracuje się latami, w różnych sytuacjach życiowych okazuje się kto tak naprawdę nam sprzyja, na kogo możemy liczyć, a kto rzuca kłody pod nogi. Oczywiście super jest poznawać nowych ludzi i to bardzo by mnie cieszyło, bo jestem raczej otwartą, towarzyską osobą, ale z drugiej strony bałabym się komuś tak od razu zaufać. Na wszystko potrzeba czasu, a w sytuacji, gdy zmienia się wszystko, fajnie byłoby mieć choć jedną bliską osobę, która dzieliłaby zze mną radości i troski:)

  9. Zanim podam odpowiedź: ogromnie się cieszę, że to nie losowanie. W ten sposób może wygrać ten, który przedstawia rozwiązanie jak najciekawiej. Nie mogę też nie wspomnieć o braku limitu. Dzięki Ci za to :)

    Odpowiedź:
    Wiele słyszałam o programie ochrony świadków czy o innych takich sytuacjach, gdzie musisz zmienić swoje życie, miejsce i zostawić wszystko. Nie wyobrażam sobie, abym nagle teraz miała zniknąć i zamieszkać na drugim końcu Polski czy świata. Odnajdywanie się w nowym otoczeniu po różnych przeżyciach musi być gorsze niż okropne. Można znieść inny wygląd miasta, inną szkołę, zapomnieć o przeszłości, a nawet z czasem poznać nowych znajomych i założyć swoją rodzinę, ale wiesz, czego zawsze Ci będzie brakować – usłyszenia jak ktoś woła Cię po imieniu, po Twoim prawdziwym imieniu. Przez te 20/30/40 czy ileś lat urożsamiłeś się ze swoim imieniem. Pamiętasz, jak Twoja mama mówiła Ci „Dobranoc, Kasiu”, jak pisałaś na kartce liściki miłosne ze swoim imieniem + inicjały ukochanego, jak koleżanka wołała Cię, abyś na nią poczekała. To wszystko odznaczało się do imienia Kasia, a teraz już nikt Cię tak nie nazwie. Twoi bliscy będą pamiętać o Kaśce *, ale ty teraz jesteś Beata lub Magda. Jesteś kompletnie kimś innym.
    Prawda jest, że stajemy się częścią swego imienia czy nazwiska. To nie tylko nazwa dla nas, lecz coś, co nas opisuje, określa. Zostawiając je za sobą, odkładamy część nas samych. Chciałoby się wykrzyczeć i płakać, kiedy ktoś mówi obce imię, a odwrócić masz się ty. Mając inną tożsamość, chciałabym, aby ktoś choć raz nazwał mnie Karolina. Nie Julia czy jak tam bym miała, ale Karolina. Tak jak jestem od urodzenia. Wiem, że to mogłoby być niebezpieczne, gdyby wydałoby się, kim jestem naprawdę, ale pragnęłabym poczuć, że ktoś odzywa się do mnie, nie do postaci, którą przyszło mi odgrywać. Tak,myślę, że to właśnie przeszkadzałoby mi najbardziej. Może i wydawać się drobnostką, ale dla mnie nie stanowiłoby dużą rzecz. Pomyśl nawet, jak się czujesz, kiedy ktoś przeinacza Twoje imię. Niezbyt fajnie, prawda? A teraz zauważ, że tak będzie przez całe Twoje dalsze życie, Beato ;) I co myślisz?

    Pozdrawiam gorąco
    Email: gepard1234@op.pl
    Udostępniłam na FB

  10. Z czym miałabym największy kłopot? Chyba z samotnością, tęsknotą. Mimo, że nie mam blizkich znajomych, przyjaciół mam rodzinę. To za nimi najbardziej bym tęskniła. Nie wyobrażam sobie by ich teraz zabrakło. Trudno byłoby mi również się przyzwyczaić do nowego imienia, do tego, że zmieniam swój tryb życia, otoczenie, ludzi w okół mnie, przyrodę, w sumie wszystko. Jestem osobą sentymentalną i bardzo brakowałoby mi tego wszystkiego co teraz mam. Te wszytkie małe, niedostrzegalne rzeczy. Te wszystkie drobiazgi, których zwykle nikt nie dostrzega. Brakowałoby mi tych chwil, które zwykle spędzam z rodziną, rutyny życia. Prawdopodobnie również miałabym problem z zaklimatyzowaniem się, jestem osobą, która potrzebuje dużo czasu by się do czegoś przyzwyczaić od nowa.

  11. Otwierasz oczy i jesteś kimś innym. Myślę, że to samo w sobie byłoby problemem. Prowadzisz spokojne życie, masz przyjaciół, pasję, palny i marzenia, z którymi wiążesz przyszłość. Nagle, w ciągu kilku chwil to znika. Nie masz pojęcia kim jesteś. Dla mnie, największym problemem byłoby pogodzenie się z tym, że teraz moje imię brzmi inaczej, mieszkam gdzieś indziej, robię coś innego. To byłoby frustrujące, jak gwałtowne wybudzenie się z miłego snu. Wiem, że nie jestem idealna, tak samo jak moje otoczenie i wiele innych rzeczy, ale gdyby doszło do takiej sytuacji nie chciałabym zamienić go na żadne inne. Bo tu wiem jakie jest moje prawdziwe imię, i znam każdą ulice w mieście. Program ochrony świadków, mimo ze daje wolność, obciąża popełnieniem najmniejszej wpadki. W takiej sytuacji ma większe znaczenie niż w codziennym życiu. Myślę, że czułabym się po prostu dziwnie, słysząc jak ktoś woła mnie po imieniu, które nie należny do mnie, lub jak musiałabym pilnować każdego jednego słowa, żeby nie wzbudzić podejrzeń. Jak ktoś wyrwany ze swojej bajki i odesłany do innego świata.

  12. Wydaje mi się, że dość łatwo dostosowuję się do nowej sytuacji, ale otrzymanie nowej tożsamości to już najwyższa półka w kategorii życiowych zmian ;) Nie trafia się do programu ochrony świadków z błahych powodów, dlatego najtrudniej byłoby mi opanować strach przed tym, że zostanę odnaleziona i znów będzie groziło mi i moim bliskim niebezpieczeństwo, które spowodowało, że musiałam wszystko zostawić. Nie chciałabym wciąż uciekać, zmieniać miejsce zamieszkania, gdy już uda mi się przywiązać do otoczenia.Życie w stanie ciągłego lęku musi być okropne!
    Pewnie trudno by mi było również pozbyć się nawyków typu telefon do przyjaciółki, gdy koniecznie chcę się z kimś podzielić smutkiem lub radością albo, gdy ma urodziny, o których nigdy nie zapominam. Potrafię jednak być zdyscyplinowana, więc po jakimś czasie udałoby mi się opanować dawne przyzwyczajenia.
    Ze zmianą nazwiska nie powinnam mieć problemu. Po ślubie szybko się przestawiłam i zaczęłam podpisywać nowym nazwiskiem :)

  13. Gdybym musiała zacząć nowe życie i musiałabym zostawić za sobą absolutnie wszystko, najgorsza byłaby dla mnie zmiana zainteresować, ponieważ uwielbiam malować a także…strzelać z łuku. Robię to już od sześciu lat i jest to zajęcie dość charakterystyczne i podejrzewam, że musiałabym je rzucić, by nikt mnie z tym nie powiązał. Byłoby to dla mnie chyba największą tragedią, uwielbiam strzelać, po raz pierwszy zobaczyłam to zajęcie w pewnym filmie i od razu powiedziałam mamie: „Mamo, to będę robić!”, uwielbiam też czytać książki i kocham podobnie jak Ty „Igrzyska śmierci”, tam Katniss też parała się tym zajęciem, więc juz w ogóle, teraz mam nawet bohatera literackiego, którego mogłam ubóstwiać. Problemem byłaby też dla mnie zmiana nie tyle imienia co nazwiska, istnieją różne ksywy i tak dalej, przez co można się przyzwyczaić, że ta pierwsza część naszej tożsamości jest zmieniana, natomiast nazwisko…Byłby to naprawdę wielki problem. Mimo wszystko gdybym musiała zrezygnować z malowania i strzelania to chyba bym umarła. Pewnie cały czas szukałabym innego sportu, który mogłabym uprawiać, jednak ręce cały czas szukałyby ukochanego przedmiotu, który towarzyszy mi już od tak długiego czasu.
    Kolejnym problemem byłyby dla mnie wspomnienia, jestem dość gadatliwa i często mówię:”A pamiętam jak kiedyś…” i cóż, w tym momencie musiałabym się zamknąć. Tak więc myślę, że to te rzeczy, o których powinnam wspomnieć, ale zapewne po drodze powstałyby nowe kłopoty, o których teraz nawet bym nie pomyślała.

  14. Myślę, że było by dużo minusów zyskania nowego życia i nowej tożsamości(ale znalazły pewnie też się plusy). Jednak były by dwa najważniejsze problemy. Pierwszy: taka nowa tożsamość sprawia, że musisz żyć wbrew sobie, wybierają ci nowe imię, nowy zawód, miejsce zamieszkania, zainteresowania i nową przeszłość. Raczej nie możesz zmienić ich decyzji, np.: chcesz mieszkać gdzie indziej. Takie życie wbrew sobie jest szkodliwe i męczące. Nie umiałabym zrezygnować ze wszystkiego co teraz mam. Drugi: nie wiem czego byłam świadkiem, ale skoro dostałam nową tożsamość to było coś z wyższej półki przestępstw. Nie wiem czy umiałabym żyć ze świadomością tego. Nie kiedy lepiej wiedzieć mniej, bo wtedy lepiej się żyje i łatwiej. Taka wiedza mogłaby mnie pociągnąć w dół, sprawić że miałabym trudności z powodzeniem się z nią.
    Mam nadzieję, że w końcu coś wygram :)
    Polubiłam na fb

  15. Uwielbiam Beccę Fitzpatrick ale co do tej książki mam jakieś wątpliwości i nawet nie wiem skąd się wzięły. Może dlatego, że ta autorka kojarzy mi się z serii Szeptem i taka książka to coś innego :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.