„Niezgodna” – Veronica Roth

niezgodna-filmowa.jpg
11/2016

Tytuł oryginalny:”Divergent”
Wydawnictwo: Amber
Cykl: Niezgodna (tom 1.)
Kategoria: fantastyka/fantasy/science fiction
Liczba stron: 352
Cena okładkowa: 37,80 zł

Nadszedł czas na ostatnio zapowiadaną „Niezgodną”. Książka wydana w 2012 r., a w Polsce rok później. Jak widać z nowościami czytelniczymi jestem sto lat za murzynami. Jakoś jednak muszę się przekonać do każdego kupna, zanim się zdecyduję, a związane jest to też oczywiście z ceną, im starsza książka, tym tańsza, wiadomo J. Aczkolwiek bywa, że daną powieść trzeba po prostu nagłośnić a chwilę trwa, zanim ten szaszor do mnie dotrze.

Książka, która „podobno (!)” bardzo w klimacie „Igrzysk śmierci”, wielki hicior generalnie. No właśnie. Moim zdaniem niekoniecznie. Rzeczywiście, przeczytałam to ekstremalnie szybko, bo zaczęłam po południu a skończyłam wieczorem. No i to jest właśnie chyba największy plus tej książki- czyta się migiem. Myślę, że gdybym czytała ją koło tygodnia, zanudziłabym się na śmierć i skończyłoby się na pomijaniu co drugiego zdania, byle dotrzeć do końca.

Fabuły myślę, że nie muszę tu przytaczać, bo zapewne każdy chociażby słyszał coś o tej historii, jeżeli nie w formie książki, to filmu. A propos filmu. O BOŻE. Miałam zamiar obejrzeć, ze względu na to, że kolejnych części czytać nie zamierzam raczej, więc stwierdziłam, że ekranizacja to dobry pomysł. No i jak tylko wklepałam tytuł filmu do wyszukiwarki, spojrzałam na aktorów odgrywających główne role. Właśnie tu jest ta tragedia. Główną 16-letnią bohaterkę gra aktorka mająca 24 lata, ale to jeszcze nic, w rolę „Cztery” (alias…nie, nie powiem kto, jakby ktoś nie czytał), który miał 18’stke na karku wcielił się dziad mający lat 31. No k**** mać, przegięcie. Czy już naprawdę nie ma dobrych MŁODYCH aktorów? Po co dojrzali ludzie mają grać nastolatków, skoro bardziej przekonujący byliby rówieśnicy bohaterów literackich, lub żeby chociaż dzieliła ich mała różnica wieku a nie 8 i o zgrozo 13 lat.

Dobra, zostawmy moje oburzenie i wróćmy do książki. Historia naprawdę „fajna”, niestety żadne inne określenie mi tu nie pasuje. Ten cały podział na różne frakcje, do których przydział wyznacza styl zachowania i przede wszystkim życia, to naprawdę świetny pomysł. Niestety przy czytaniu tej książki nie da się uniknąć porównań do „Igrzysk”, przy których przykro to powiedzieć, wypada dość blado. Dzieło P. Collins było dużo bardziej wiarygodne a tu mamy do czynienia z mimo wszystko bardziej fantastycznym światem. Wiem, że nie powinno się zestawiać w ten sposób, bo przecież nie da się po prostu napisać takiej powieści, która nikomu nie będzie absolutnie niczego przypominać. Jednak tutaj po prostu mi to trochę przeszkadzało, lub nie tyle przeszkadzało, co po prostu było powodem braku tego przysłowiowego „porwania”. Zwyczajnie mnie nie porwało. Aczkolwiek do przeczytania- jak najbardziej. Ciężko powiedzieć co byłoby, gdyby „Niezgodna” pojawiła się jako pierwsza. Jednak powstanie „Igrzysk” również dla wielu było tematem kontrowersyjnym. Zarzucono im ogromne podobieństwo do „Battle Royal”, pozycję, którą chciałam przeczytać, jednak okazało się, że nie została wydana w języku polskim, obejrzałam więc film :D. Krwawy i irytujący, aczkolwiek pomysł rzeczywiście dobry.

No i odeszłam jak zwykle od tematu. Jeżeli chodzi o bohaterów, to znajdziemy tu kosmiczną różnorodność. Jednak jedną z najciekawszych postaci wcale nie jest Tris, ale Cztery. Zdecydowanie. Nie dziwię się, że wyszedł czwarty tom, będący prequelem „Niezgodnej”, opowiadający właśnie o tym bohaterze.

Ooooo, zapomniałabym wspomnieć o samym wydaniu książki. Ja posiadam wersję w filmowej okładce. Jest straszna. Okropne wydanie po prostu. Papier cienki jak eh…powiem ładnie: papier toaletowy. Dramat. Okładka cienka, gniecie się i załamuje jak cholera. Ja załamałam się podobnie.

Myślę, że to tyle w temacie tak popularnej książki. Całość oceniam, o Boże, cholera wie, ciężko bardzo to ocenić, dobra, daję : 6,5/10. Ogólnie lekka i dosyć przyjemna.

6 Komentarze

  1. Przeczytałam i powiem, że szału nie ma, rzyci nie urywa :p (Tak aŁtokorekto naprawdę jest taki wyraz jak „rzyć” jak nie wierzysz, to se wiedźmina przeczytaj! Jezus Maria… jakaś psychiczna jestem xd do laptopa gadam :v )
    Kiedy ją czytałam miałam wrażenie, że autorka inspirowała się Igrzyskami Śmierci i to chyba, aż za mocno się nimi inspirowała… Hmm to tak jakby zedrzeć z wilka skórę i zarzucić ją na owcę- ładna bestyjka, nie? ;)
    Aktorzy dobrani… fatalnie- chociaż ekranizacja wraz lepsza niż sama powieść ;-;
    Dwie ostatnie części przeczytałam (aż wstyd się przyznać) czytając co dwudziestą stronę…

    • Wiem, że jest taki wyraz i o dziwo, nawet wiem co znaczy! :D
      No właśnie i to jest głównym problemem, bez tej inspiracji mogłaby być nawet przyjemna powieść, aczkolwiek tylko przyjemna…
      Wczoraj zaczęłam oglądać ekranizację i co jest dziwne, podoba mi się bardziej niż książka :D

  2. Na razie tylko oglądałam film i bardzo mi się podobał, świat naprawdę fantastycznie przedstawiony, obejrzyj koniecznie!

    • Ja już też jestem po oglądaniu i bardzo mi się film podobał :D Najbardziej pierwsza część, druga mniej, a trzecia bardziej niż druga :D Jakoś bardziej o dziwo podobał mi się film niż pierwsza część pisana tej trylogii

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.