Book Haul- grudzień 2015

W zeszłym miesiącu nie robiłam żadnego podsumowania z prostego powodu- nie kupiłam ani jednej książki i jestem z tego dumna. Takie bowiem było moje postanowienie, a jako, że nastąpił grudzień, bez żadnych wyrzutów sumienia mogłam dokonać zakupów :D.

W grudniu zaczęłam nową pracę, także na czytanie wiele czasu nie zostało, na dodatek wykładowcy na uczelni również nie zaniedbali tego, abym ciągle miała co robić. Dostałam stypendium naukowe, toteż mogłam pozwolić sobie na „małe” szaleństwo i zakupiłam same perełki, które już od dłuższego czasu widniały na liście moich „przyszłych”.

Oto zdjęcia moich grudniowych nabytków!

IMG_20160103_202623(1)

IMG_20160103_202747

Świetny autor Robin Cook pozostawił na zawsze ślad w mojej mózgownicy i na pewno nie oderwę się od kolejnego thrilleru medycznego w jego wydaniu! Beckett podobno świetny, udało mi się wreszcie upolować na allegro świetną okazję, więc nie czekałam ani chwili :D.

Kiedy przeczytałam opis „Zagłuszyć krzyk” od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać, normalnie kosztuje coś około 45 zł (paranoja), a że dostałam ją za coś koło 10 zł to wiadomo :D

Ostatnia książka Dana Browna, której jeszcze nie posiadałam, zasila teraz moje półki.

„Obłęd”-w zasadzie już ją kończę i jedyne co mogę powiedzieć, to, że w trakcie z wrażenia po prostu spadają tatuaże.

„Zbaw nas ode złego” zachęciło mnie do siebie przez ekranizację filmową. Słyszałam dużo dobrego, historia mnie bardzo zaciekawiła, więc mam nadzieję, że jak najszybciej będę mogła się za nią zabrać.

 

 

 

 

 

 

IMG_20151224_084417
„Drugie kuszenie…” jest drugim tomem cyklu o Nocnym Księciu, premiera była mniej więcej w połowie listopada i z niecierpliwością czekałam na chwilę, kiedy będę mogła nabyć kolejną książkę wielbionej przeze mnie Jeaniene.

„Drzewo morwowe” jest o dziwo drugą pozycją  jakiegokolwiek polskiego autora w mojej biblioteczce (w tym samym czasie kupiłam również widocznego na zdjęciu „Dybuka” i „Okularnika” oraz „Oczy pełne strachu”). Trochę nie zrobiłam interesu, bo za tę jedną część dałam 15 zł, a za 35 mogłam mieć całą trylogię, ale nieważne :D.

W „Karaluchy” zaopatrzyłam się, żeby wreszcie zapoznać się z twórczością Jo Nesbo (wiem wiem, wstyd, że dopiero teraz).

1928843_707125066054803_6261755982862674568_n

 

 

 

   A tu taka szczęśliwa ja w pracy, kiedy przyszła paczka z czytam.pl :D.

 

 

 

 

 

 

 

 

IMG_20160103_203221

W moich grudniowych „perełkowych” zakupach nie mogły nie znaleźć się moje ulubione autorki. Jeaniene wprowadzi trochę fantasy, uczucia, pożądania i kopalnie żartów, Karin jak zwykle- klasa sama w sobie (w końcu to moja ulubiona autorka), „Zaślepienie” to pierwsza część cyklu o Hrabstwie Grant i o dziwo, nie miałam jej jeszcze. Tess natomiast obdarował mnie mój ukochany <3.

 

IMG_20160103_203050
Bestsellerowy „Okularnik” Katarzyny Bondy musiał znaleźć się także w mojej bibliotece. Popularny, lubiany, podobno wzbudza silne emocje. Mam nadzieję, że będzie to jedna z moich ulubionych pozycji:).

„Cięcie” Etzolda miałam na swojej liście już od dawna. Jednak nigdy nie mogłam znaleźć jakiejś ceny na moją studencką kieszeń, zbuntowałam się i kupiłam tam, gdzie dokładnie w tym momencie znalazłam najtaniej :). Ps. świetna okładka zadziwiła mnie bardzo pomysłem. Tytułowe cięcie znajduje się już na początku, zapowiada się mrożąca krew w żyłach historia- czyli to, co tygryski lubią najbardziej.

IMG_20160103_203139

Tutaj specjalnie wstawiam wam zdjęcie autora „Cięcia” Veita Etzolda. Ta fotografia umieszczona jest na końcu książki. Jednak czy czasem on wam kogoś nie przypomina? Dla mnie to po prostu Snape! :D

Za książki, które właśnie oglądacie zapłaciłam 295 zł. Od cholery, wiem, ale gdyby liczyć ich ceny okładkowe (patrz zakupić w empiku) to wydałabym 580….

Jeżeli natomiast chodzi o moje podboje czytelnicze to eh….Wstyd mówić, w ubiegłym miesiącu przeczytałam jedną jedyną książkę, nowa praca, święta, kupowanie prezentów, całe przygotowania, studia i egzaminy, to wszystko po prostu zeżarło mi czas. Obiecuję, że od lutego na pewno się poprawię (po sesji). Mam tyle wspaniałych książek, że już je chcę wszystkie przeczytać!!! :D

Jak wam szło czytanie i nabywanie w grudniu? Piszcie!
:)

1 Komentarz

  1. Ah, pamiętam piękne dni, gdy czytałam „Karaluchy”. Albo raczej noc i to jedną, bo tak mnie wciągnęły, że nie zasnęłam dopóki nie skończyłam. Świetna książka! A z twojego stosu przygarnęłabym Dana Browna, bo tej książki jeszcze u siebie nie mam ;/

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.