„Kosogłos” – Suzanne Collins

kosoglos_okladka_filmowa_low_res01Tytuł oryginalny: „Mockingjay”
Wydawnictwo: Media Rodzina
Cykl: „Igrzyska śmierci” (tom 3)
Liczba stron: 376
Cena okładkowa: 34,90 zł

Trzecia i ostatnia cześć „Igrzysk śmierci”. Dosyć długo nie mogłam się do niej zabrać (jakieś 2 miesiące po przeczytaniu drugiego tomu). Muszę przyznać, że jest ona dużo słabsza niż jej poprzedniczki, jest zupełnie inna, mimo to nadal dobra (biorąc pod uwagę całokształt, bez porównywania do wcześniejszych). Trzeba zauważyć, że jest ona niesamowicie smutna, małe promyczki radości pośród Panem ogarniętego buntem i wojną są coraz rzadsze, śmierci coraz więcej, jeden nierozważny krok i stajesz się przyczyną końca egzystencji własnego przyjaciela, ludzie oddają za ciebie życie, a ty musisz się po prostu wyłączyć z emocji, by jakoś znieść tę świadomość.

W tej części akcja kręci się wokół Trzynastego Dystryktu i buntu mieszkańców reszty (oprócz Dwójki). Katniss zostaje Kosogłosem, jedynym oparciem rebeliantów, staje się niejakim przywódcą całego powstania. Nie chciała tego, przez nią zniszczono jej dom- Dwunastkę, z około 10000 ludzi przeżyło niecałe 10 procent…. Szczątki reszty leżą na ulicach, wszystko spalone, zburzone, ludzie których się szanowało, kochało dziś po prostu rozkładają się, gnijąc w masowym grobie, a za co? No właśnie, za nic. Za to, że chcieli być wolni, a nawet ci, którzy się nie buntowali skończyli tak samo. Rzesze niewinnych ludzi nie mogło zrobić nic. Nic. To jest najgorsze. Katniss musi żyć ze świadomością, że to wszystko stało się przez nią. Na dodatek Peeta, jedyny człowiek, który jest w stanie ją zrozumieć dostał się w łapy Kapitolu, wywiady prowadzone z nim i emitowane na całe Panem ukazują jego tragedię, chociaż mocno zadbany przez samą rozmową, pudrowany, czesany, ubierany w najlepsze ubrania, to wszystko i tak nie dało rady zatuszować tego, co wyrabiał z nim Kapitol.

Wyrusza wyprawa na znienawidzone centrum Panem.
Cel: likwidacja Prezydenta Snowa.

W tej części znów mamy do czynienia z niesamowitą propagandą, tylko czyją? Ha, właśnie, nie tylko Kapitol manipuluje ludźmi za pomocą telewizji, tym razem są to także rebelianci, prezydent Coin (13. Dystrykt) z współpracownikami nagrywają propagity i filmy mające wesprzeć buntowników. Katniss musi grać…znów. Człowiek zaczyna się zastanawiać kto tu tak naprawdę jest „dobry”. Oszustwa z jednej i drugiej strony spotyka się na każdym kroku, wszystko to dzięki mediom. Jest to główny mocno wstrząsający zabieg w tej powieści. Autorka iście po mistrzowsku zamazała granice dobra i zła, nie ma się tu do czynienia z pozytywnymi czy negatywnymi charakterami, o nie, nie znajdziemy tu (chodzi o raczej pierwszoplanowych bohaterów, bo np. ktoś typu Boogsa kocha się do ostatniej linijki jego życia…) kogoś, kto będzie wzorem do naśladowania, uwielbienia, czy choćby kogoś, kogo będziemy darzyć bezgraniczną sympatią. Muszę jednak przyznać, że ja strasznie lubiłam Finicka od samego początku, aż…do końca, który poruszył mi serducho i byłam zrozpaczona, ale cóż, nie będę spoilerować tym, którzy nie czytali jeszcze „Igrzysk…”.

Zaskakuje kilka wątków, zwłaszcza końcowych. Jak wyglądać będzie „związek” Gaila i Katniss? Co z Peetą, czy odpędzi od siebie szaleństwo? Co zrobiła Prezydent Coin? Przede wszystkim, najważniejsze dla Katniss pytanie…Kto zabił jej siostrę i setki innych dzieciaków? Kolejnych niewinnych, rozerwanych przez bomby na jej oczach, bo czy można wyobrazić sobie większą zbrodnię od zamordowania wielu niewinnych dzieci, zdanych na łaskę losu, tak małych i bezbronnych, a przede wszystkim ufnych, które są naszą przyszłością? Wątpię.

W zasadzie to sama jestem zaskoczona tym, że mam aż tak wiele do powiedzenia o tej części (która podobała mi się najmniej), w porównaniu do której o „Pierścieniu ognia” napisałam tak niewiele. Myślę, że jest to powieść, która nie musi się podobać, ona ma wstrząsać, dawać do myślenia i także zasmucać, żeby człowiek zdał sobie sprawę do czego prowadzą wojny.
427804-352x500Teraz może trochę zaplecza. Obejrzałam ostatnio pierwszą część adaptacji filmowej „Kosogłosa”, obecnie wybieram się na drugą, a co mnie bardzo cieszy jest w 3D, jestem ciekawa tej ostatniej, ponieważ ta pierwsza była dosyć hermetyczna (głównie pod względem umiejscowienia), zaś następna będzie dużo bardziej dynamiczna.
Ostatnio ukazało się nowe (kolejne) wydanie Kosogłosa (niestety póki co tylko tej jednej części). Muszę przyznać, że naprawdę bardzo podoba mi się, generalnie chyba wszystkie wydania są świetne, czekam na poprzednie części w tej wersji.

 

Ogólna ocena:
Mam problem z ocenieniem tej książki w kategoriach numerycznych, dlatego tym razem wystawię ocenę w dwóch kategoriach:
a) Książka rozrywkowa : 6/10
b) Książka do przemyślenia: 7/10

Jakie są wasze wrażenia? Na pewno wielu z was przeczytało tę serię, lub chociaż jej część.

4 Komentarze

  1. Ja z całej trylogii chyba lubię najbardziej właśnie Kosogłosa :) Choć muszę się zgodzić, że nie jest to książka rozrywkowa, nie jest leciutką lekturką pod względem treści (nie języka). Mnie się właśnie podoba ten brak granicy dobro-zło. Bo czy w prawdziwym świecie istnieje taka granica? Nie. Tak samo lubię postać Katniss, ponieważ nie została przedstawiona jako niezłomna heroska, tylko zwykły człowiek, który w zaistniałej sytuacji miał takie problemy emocjonalne, jakie miałby każdy z nas. Generalne to najbardziej lubię w całych Igrzyskach- realizm.

    • Zgadzam się w 100%. Mnie również podoba się zatarcie to granicy, dzięki temu książka dostaje polotu i autentyczności. Autorzy przyzwyczajają nas do bohaterów albo wspaniałych, albo okropnych i przerażających, a rzadko kiedy tak się zdarza by człowiek rzeczywiście taki był. Wczoraj byłam w kinie na ekranizacji drugiej części Kosogłosa i muszę przyznać, że ekipa Mockingjay’a odwaliła kawał dobrej roboty, szczerze powiedziawszy sytuacje, gdzie książka została tak wiernie oddana na ekranie mogę policzyć na palcach jednej ręki, zwykle scenarzyści chcą zrobić coś innego, myślą, że będzie lepiej. A tu zwykle klops. Jednak wiadomo, co książka, to książka, wiele niewypowiedzianych wprost faktów lepiej wyszukuje się w papierowej wersji, ponieważ w filmie jest to zbyt tajemnicze (myślę tu o rozpadzie relacji Katniss i Gale’a).

      Dzięki za (mega konstruktywny) komentarz :D

  2. Powiem szczerze, że cała seria Igrzysk Śmierci jest poruszająca. Wydaje mi się jednak, że ostatnia część pisana była na siłę. Nie była według mnie za bardzo przekonująca. Powiem tyle… Rozczarowałam się. Pierwsza część była najlepsza, druga też była dobra lecz momentami przynudzała, a przy ostatniej bardzo się męczyłam i nie mogłam doczytać do końca. :/

    • Zgadzam się zdecydowanie, pierwsza wymiotła, im dalej tym gorzej, aczkolwiek wszystkie trzy bardzo mi się podobały:) Im dalej, tym ciężej było lubić bohaterów, zwłaszcza jak mi zabili Finnicka :(

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.