„Anioły śniegu” – James Thompson

Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Amber
Cena okładkowa: 37,80 zł
Kategoria: thriller/sensacja/kryminał
Cykl: Inspektor Vaara (tom 1)

Jest to moja pierwsza przygoda z Thompsonem, jestem w stanie stwierdzić z całą pewnością, że nie jedyna.

Pozycja obowiązkowa dla fanów Becketta czy Larssona lub Nesbo.

 

 

 

 

Co zrobić przed przeczytaniem?

  • zamknąć wszystkie drzwi i okna
  • zaopatrzyć się w ciepły koc, ciepłą herbatę i ciepłego kota
  • wyłączyć wszystko, co może przeszkodzić w czytaniu

Czeka nas mróz! Upiorny mróz.

Książka przenosi nas do Finlandii, kraju położonego blisko kręgu polarnego. Jednak nawet tu rzadko kiedy jest aż tak zimno.

Muszę powiedzieć chociaż słówko o okładce, nie wiem dlaczego, ale niebywale podoba mi się to wydanie. Przedstawione kolory zdecydowanie trafiają w obraz mroźnych klimatów. Czerwony kwiat na tej nieskazitelnej podstawie jest symbolem zbrodni, krwi, świetna, naprawdę w punkt.

Prawie 40-stopniowy mróz, wieczór spędzony z żoną, noszącą jego dziecko, co może być lepsze dla detektywa Vaary? Nic. Niestety przestępców to nie obchodzi. Kari zostaje wezwany do brutalnego morderstwa. Na miejscu zbrodni zastaje piękną Somalijkę Sufię, aktorkę, miejscową piękność, od której wzroku nie mogą oderwać nawet kobiety. Czarnoskóra została pozbawiona oczu, płata skóry na piersi, wygląda jakby ktoś próbował przeciąć ją na pół, na dodatek w waginę została jej wepchnięta potłuczona butelka. W jej ustach policjanci znajdują ślady biologiczne dwóch mężczyzn, a na jej twarzy łzy trzeciego. Czy ktoś zapłakał nad nią? Czy to morderca ze szczęścia? Ze smutku? Czy może był tu ktoś, kto już nie był w stanie jej pomóc?

Nic nie jest takie, jak się wydaje. Detektyw Vaara ma do zgryzienia orzech twardy jak kilometrowa warstwa betonu. NIe ułatwia mu rozwiązania zagadki fakt, że w okolicy dochodzi do samobójstw oraz kolejnych morderstw (np. przez podpalenie w oponie napełnionej benzyną), a głównym podejrzanym jest partner jego byłej żony, dla którego go zostawiła.

Kariego spotykają same utrudnienia. Upiera się by prowadzić sprawę, jednak media w miarę czasu robią z niego nienawistnego, skorumpowanego policjanta, który szuka tylko zemsty.

Za każdym razem, gdy otwiera się tę książkę, przeczytanie pierwszych zdań powoduje przeniesienie się do zimnej Finlandii, kraju długich nocy, zimnego powietrza i cichych mieszkańców. Lektura ta jest zupełnie inna niż te, które do tej pory przeczytałam. Zabiera w podróż do zupełnie innej kultury, do ludzi, wśród których cierpi się samotnie, żyje po cichu, a kiedy już się mówi, to w języku zupełnie niezrozumiałym dla przyjezdnych i prawie niemożliwym do nauczenia.

Do tej pory myślałam, że jeżeli przez pól roku trwa noc, to rzeczywiście, ludzie najprawdopodobniej ludzie są smutniejsi, bardziej przytłoczeni przez ciągłą ciemność, lecz czegoś takiego się nie spodziewałam. Różne zaburzenia a wręcz psychozy są tu na porządku dziennym. Ludzie piją na umór, niektórzy non stop. Każdy zna kogoś, kto popełnił samobójstwo, zazwyczaj z samotności, zgryzoty lub rozpaczy. Tutaj ludzie się do tego przyzwyczajają. Człowiek, który w budce rozmawia z wyimaginowanymi znajomymi, nie dość, że nie zostaje zabrany do żadnego ośrodka, to po prostu odcina mu się połączenie i pozwala się by nadal wierzył, że dzwoni naprawdę i wciąż prowadzi konwersacje. Każdy go toleruje i przyzwyczaił się do jego obecności.

Trzeba przyznać, że jest to niezwykłym tłem, dla głównego wątku tej książki, czyli morderstwa (nie jednego). Intryga ta jest tak wciągająca, że ciężko uwierzyć w to, że ktoś mógł stworzyć fabułę tak skomplikowaną i poukładaną od a do z.

Zwroty akcji ciągle wgniatają w fotel, a jednocześnie niezwykle brutalne i krwawe opisy zbrodni są przytłaczające. Niewątpliwie jest to ogromnym atutem tej pozycji. Muszę też przyznać, że ich umiejscowienie stało się głównym bodźcem do zakupienia przeze mnie tej książki. Jest naprawdę świetna.

Rzadko kiedy zdarza się, by główna historia i tło, cały kontekst był tak ciekawy i interesujący, jak najszybciej zaopatrzę się w pozostałe dzieła Pana Jamesa.

Jedyny minus?
Za krótka ;).

Ogólna ocena: 10/10

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.